po ostatnim incydencie między mną a R. już nie ma śladu
było ciężko porozmawiać, dowiedzieć się czegokolwiek, wyjaśnić
ale jakoś się udało trochę zrozumieć
między nami jest dobrze
w tym tygodniu był moim jedynym wsparciem
to w jego ramionach wylewałam łzy
to przy nim trzęsłam się ze strachu
to on głaskał i przytulał bym spokojnie zasnęła
był przy mnie
dziękuję mój ty R. rumcajsie:)
cały wtorek był zły
od samego rana bolał brzuch i trzęsły się ręce
standardowy objaw mojego strachu
długo walczyłam ze sobą by w ogóle wyjść z mieszkania
w końcu przełamałam się i ruszyłam w stronę uczelni
przechodząc przez wejściowe drzwi do budynku wydziału ukradkiem zrobiłam mały krzyżyk na piersi, jak jakaś starowinka prawie
wiedziałam że muszę wejść od pomieszczenia zwanego dziekanatem
bo niby jak miałabym się dowiedzieć jaka decyzja podła wobec mnie
gdy tylko weszłam zrobiło się cicho
wzrok trzech tam pracujących kobiet skierowany we mnie
wzrok który nic dobrego nie wróżył, nie lubię tego spojrzenia
i usłyszałam z ust pani ani że otóż pani dziekan zgody nie wydała
że za dużo tego było niezaliczonego
że teraz mogę się jeszcze tylko do rektora odwołać
wyszłam
nogi jak z waty, próbowałam analizować co się właśnie stało
wyjęłam papierosa
powoli docierało do mnie to wszystko
szklane oczy, gdy ktoś mnie mijał wbijałam wzrok w ziemię
pojechałam do plazy z nadzieją że jakieś zakupy mi trochę pomogą
nie pomogło
za to pomogło nieoczekiwane spotkanie z kamilem
pogadaliśmy, pomyśleliśmy i nadal zostało bez planów
wróciłam do mieszkania
rzuciłam się na łóżko i myślałam
im więcej myśli tym więcej łez
musiałam czymś się zająć żeby całego wieczoru tak nie spędzić
poszłam do sklepu, kupiłam składniki do sałatki greckiej i piwo
godzina z głowy
R. miał skończyć pracę dopiero po 19
nie poszłam na warsztaty..
nie byłabym w stanie tam wytrzymać
gdy przyszedł R. zajmowałam ręce i umysł tworzeniem nowej bluzki
nie patrzyłam mu w oczy do czasu gdy zobaczył jak zza kotary włosów kapią łzy jak groch
potrzebowałam go
dobrze że przytulił, że porozmawiał, że był blisko
chciałam by został przy mnie do rana
nie miał ciuchów więc pojechał do siebie i wrócił
by ukołysać do snu, by poględzić, by ułożyć wstępny plan działania
"dobrze że jesteś"
'jak to się mówi na dobra i na złe'
więc...
pani dziekan dała mi kopa w dupę
napiszę odwołanie od rektora, mimo że wątpię by to coś pomogło
bo niby dlaczego miałby podważać jej decyzję?
dodatkowo dużo złego się o nim nasłuchałam ostatnio
ciągle chodzę na zajęcia
nikt nie wie o całej sytuacji oprócz R.
tylko Wy i R., grono wybrańców z którymi dzielę ten jakże ważny sekret
mam nadzieję
jeszcze gdzieś tam tli się jej wątły płomień
ale wielokrotnie już myślałam nad tym jak poradzę sobie sama
co będzie się ze mną działo gdy stanę twarzą twarz z brutalnym życiem
jak samodzielnie się utrzymać? znaleźć pracę? gdzie się podziać?
co dalej....
jutro mikołajki
kupiłam R. kilka drobiazgów
jak to zawsze u mnie bywa rzeczy typowo praktyczne
rękawiczki, bokserki, koszulka, coś słodkiego
dorzuciłam do tego słoik który przerobiłam na skarbonkę
i była też zrobiona dla niego koszulka
była...
bo zapomniałam o przyprasowaniu malowidła przed upraniem i wszystko spłynęło
więc cóż..
albo uda mi się to jakimś cudem naprawić
albo prezent zostanie w wersji okrojonej
no i domyślam się co dostanę od R.
pierwsza litera to s
wszystkiego dobrego z okazji Mikołajek:)
wielu prezentów a szczególnie tych wymarzonych
do mojego stanu bardzo pasuje ta piosenka..
boisz się
kolejny mija dzień
twój czas
kończy się
masz wiary coraz mniej
twój strach
wygrywa