MAJA:):):)

pierwszego września podczas badania usg 4D okazało się, że będzie dziewczynka:)
pan doktor pokazał nam piczke małej chyba z każdej strony;p
lol mi z buzi nie schodził chyba przez tydzień
oczywiście cieszyłabym się tak samo gdyby był chłopiec
jakoś chyba sama świadomość tego, że już wiadomo mnie w takie skowronki wprawiła
mój mąż chciał Błażeja, co oznajmił stwierdzeniem "Błażej nie ma siusiaka?!" i dorzucił do tego minę smutnego psa;p
ale widząc po swoim i wielu innych przykładach z otoczenia będzie 'córeczka tatusia'

poza tym wszystko w jak najlepszym porządku
kłują mnie co miesiąc aby tą odrobinę krwi na tysiące możliwych sposobów posprawdzać
ostatnio trzy godziny spędziłam w punkcie laboratoryjnym wykonując mało przyjemny test obciążenia glukozą....
ogólnie dla niewtajemniczonych:
- pobierają krew
- każą wypić szklanicę wody z rozpuszczoną w niej toną glukozy - generalnie woda z cukrem blee (ja tu chciałam sobie ułatwić, wzięłam pół litrową butelkę wody przyjemnie schłodzoną w lodówie, co by łatwiej przeszło przez gardło, a tam kobieta mówi, że nie trzeba mojej wody, że ona sama mi to rozrobi; wraca ze szklaną, coś ten szejk trochę mleczny taki, ja w rękę to biorę a to ciepłe! już mi przez głowę obrazki latają jak to ja z odruchem wymiotnym głowę w kosz na śmieci wkładam...; ciężko było, cholernie ciężko ale jakimś cudem się udało...)
- godzinę siedzisz na tyłku oglądając youtube na telefonie tudzież książkę czytajac
- pobierają krew
- znowu godzinę siedzenia
- i ostatnie pobieranie krwi
wyniki wyszły w porządku na szczęście, bo chyba nie zniosłabym powtórki tego testu

mały wiercipiętek ma coraz mniej miejsca w moim wieelkim brzucholu
już nie może się odbijać od ścian brzucha jak od galaretki
teraz z całej siły wpycha te swoje kończyny w żebra, boki brzucha i niestety pęcherz
najfajniej czuć jak się obraca:)

jestem dokładnie w 28 tygodniu i 4 dni ciąży
na zwolnieniu dopiero od tygodnia
i dobrze, że wzięłam je akurat teraz, gdy zaczęły się zjazdy na uczelni...
po trzech dniach zajęć mamy tyle projektów do zrobienia, że na same wydruki wielkoformatowe i kupione w urzędzie miasta mapy wydałam już 380 złotych!
oszaleli ci ludzie.....
a roboty przy tym wszystkim tyle, że doba za krótka
dlatego raczej kolejny post w przyszłym tygodniu dopiero się pojawi
tym bardziej, że w sobotę wesele u koleżanki:)
a w poniedziałek pierwsze spotkanie w szkole rodzenia:)
także będzie o czym pisać

miłej reszty tygodnia i  weekendu wszystkim życzę:)
oby pogoda była bardziej pozytywnie nastrajająca
:)



to jest autentyczne zdjęcie! mała z piekła rodem;p

Maja czy Błażej?

                             dziecko.haczewski.pl


                                                                    :)))



ps1. mam zamiar tu wrócić.
ps2. tak, ukryłam wszystkie stare posty. te z poza 2012 roku aż do początku istnienia bloga. może pewnego dnia znowu się pojawią.

19 dni 4 godziny 51 minut 25 sekund

wieeeeki mnie tu nie było.
piszę więc dziś ale nie obiecuję, że od dziś nastaną czasy regularnego dodawania postów
niestety brak czasu na cokolwiek daje mi się silnie we znaki od jakichś 4-5 miesięcy
w pracy wszystko na ostatnią chwilę
na uczelni zaległości
masę rzeczy na liście 'do zrobienia'
jeszcze teraz świąteczne porządki, doprowadzanie wynajętego mieszkania do stanu używalności, by móc wkrótce tam zamieszkać, remont w domu, wiele i jeszcze więcej rzeczy do załatwienia

a wszystko to ponieważ....
za 19 dni i cztery godziny zmieniam nazwisko
aaaa!
stres już zaczyna się pojawiać
i niestety narasta w zastraszającym tempie
przygotowania trwają ale wiele jeszcze do zrobienia
trzymajcie kciuki za powodzenie tego dnia
i za pogodę, bo aura za oknem nie nastraja pozytywnie...

tyle na dziś, bo w końcu w pracy jestem.
pozdrawiam ciepło:)